There are no translations available.
Rodzina OKO
Jest to stara wersja historii rodu Oków. Obecnie w przygotowaniu jest nowa. Jednakże dopóki jej nie będzie, niech będzie choćby i taka.
Początki rodu Oko giną gdzieś w mrokach dziewiętnastego wieku i niepamięci żyjących obecnie. Jak wieść głosi nieznany z imienia nasz pradziad miał dwóch synów. Jednym z nich był Andrzej Oko. Drugi, Walenty, miał syna - Jana Oko, profesora na Uniwersytecie Wileńskim. Wracając do Andrzeja, to od niego wywodzimy się my - Oka z Gliwic, Katowic i Poznania. Andrzeja wnuk - Władysław - jest bardzo dobrze znany rodzinie ze Śląska. O samym Andrzeju nie wiadomo wiele. Urodził się prawdopodobnie w połowie XIX wieku, może w latach 60-tych. Zapytacie gdzie? Też nie wiadomo. Być może w Przystani, może w okolicy. Wiadomo, że miał trzech synów: Jana, Piotra i Michała. Zajmę się tu i teraz tylko Janem i jego potomkami.
Jan urodził się w 1889 roku w Przystani (powiat Żółkiew, obecna Ukraina), jako najstarszy syn Andrzeja i Margaritty zd. Keller. Był swego czasu prezesem Strzelca. U nich w gospodarstwie była wtedy najlepsza woda w okolicy. Jego syn - Władysław wspomina, że nawet dziedzic poił u nich konie. Ze wspomnień Władysława wiemy, że na początku II Wojny Światowej stacjonowało u nich wiele Wojska Polskiego. Pamięta całe mnóstwo karabinów, kawalerię stacjonującą w ich gospodarstwie. Armaty i konie były trzymane w pobliskim lesie. Wspominany Władysław jest najstarszym synem Jana. Jan miał ich jeszcze trzech: Tadeusza, Michała i Piotra. W trakcie wojny - 10 lutego 1940 roku nocą - całą rodziną zostali zabrani “na przesłuchanie do Lwowa” - jak poinformował ich wojskowy sowiecki, a tak naprawdę zostali wywiezieni na Sybir. Jan i jego syn - Piotr - mieli już stamtąd nie wrócić. Jan zmarł 20 lutego 1945 roku, cztery lata po swoim synu Piotrze (zm. 10 lutego 1941). Na Ukrainie pozostało wszystko - majątek, dokumenty, pamiątki, etc. Nic z tego nie udało się odzyskać. Ponoć teraz jest w miejscu domu pole. Jest to wielka strata z punktu widzenia historyka rodziny. Gospodarstwo miało 13 ha ziemi ornej, 1,5 ha lasu, dom mieszkalny z werandą, pięcioizbowy, podmurowany, kryty gontem, podpiwniczony, budynek kuźni z wyposażeniem kowalsko - ślusarskim (Jan uczył się rzemiosła kowalskiego u Henryka Oko), murowany podziemny spichlerz na płody rolne, stodołę z dwoma wjazdami, stajnię i chlewy, młociarnię, kierat, kosiarkę, siewnik, sanie, krowy, konie, świnie i drób.
Cofnijmy się jeszcze o dwadzieścia lat. Czasy końca I Wojny Światowej, bądź tuż po. W interesującej okolicy odbywa się wesele! To Jan Oko żeni się z Julią zd. Podhajny. Biją dzwony, trwa zabawa. Był tam zapewne brat panny młodej - Władysław Podhajny. On jeszcze przed 1939 będzie głównym bohaterem kolejnego weseliska. Szczęśliwą wybranką była Praskewia Moroz. Będą mieli trójkę dzieci, m. in. Stefanię, która przyszła na świat 1 marca 1938, niedługo przed tragicznymi wydarzeniami. Jej rodzina wraz z rodziną Jana została wywieziona na Sybir. Po wojnie Stefania pozna czarującego Kazimierza Machaczka, wyjdzie za niego i będą mieli córkę - Joannę, dziś znaną nauczycielkę angielskiego.
Rodzina Stefki też miała gospodarstwo rolne. Właściwie to oba interesujące gospodarstwa były scalone w jedno w praktyce. Jednak z prawnego punktu widzenia Władysław Podhajny miał: 12 ha ziemi ornej, 1,5 ha lasu, dom mieszkalny czteroizbowy, podpiwniczony i podmurowany, kryty gontem, stodołę z jednym wjazdem, stajnię, chlewy, szopę na inwentarz gospodarczy, młociarnię, wozy, sanie, pługi, brony, siewnik, silnik, konie, krowy, owce, drób i świnie.
Z Syberii wrócili i Władysław i Stefania. Wrócili także pozostali braci Władysława i ich rodziny mieszkają w Poznaniu. Władysław ze Stefanią zamieszkali na Śląsku. Z dziejów najnowszych należy zaznaczyć, że 6 stycznia 1952 odbyło się kolejne wesele. Z Francji do kraju wróciła Wanda, która rozkochała w sobie Władysława i doprowadziła go przed ołtarz. Radości było co niemiara, choć czasy były niełatwe. Oni to dali życie Tadeuszowi i Mieczysławowi. Pierwszy z nich ożenił się ze Zdzisławą zd. Porczak i ma dwie wspaniałe córki: Annę i Martę, z których pierwsza pracuje w Komisji Papierów Wartościowych, a druga studiuje. Mieczysław zaś ożenił się z Agnieszką zd. Mazanek i ma dwóch synów: Jana i Tadeusza. Pierwszy jest w Seminarium Duchownym i historykiem rodzinnym (czyli krócej - to ja) i nie zapowiada się by przedłużył ród ;). Cała więc nadzieja w młodszym, świeżo upieczonym studencie socjologi.